Po czym poznać, że to właśnie on odmawia posłuszeństwa?
- Obraz rozsypuje się i zamiera głównie przy opadach, a po przejściu deszczu wraca do normy.
- W głośniku słychać trzaski, a kanały z jednego transpondera znikają, podczas gdy reszta gra dalej.
- Na ekranie miga komunikat o braku sygnału albo o zwarciu, mimo że kable siedzą na swoim miejscu.
- Pasek jakości w menu skacze, raz 80, raz 40 procent, choć nikt nie dotykał anteny.
Czasza też się zużywa, choć wolniej
Talerz satelitarny to nie tylko kawałek metalu. Z czasem farba proszkowa, która chroni stal przed rdzą, pęka pod wpływem mrozu i gorąca. Na powierzchni pojawiają się punkty korozji, które rozprzestrzeniają się pod powłoką malarską. W miejscach gdzie stoi dużo budynków blisko siebie, anteny narażone są dodatkowo na zanieczyszczenia powietrza i kwaśne deszcze, które przyspieszają ten proces. Stalowa czasza Corab 80 cm, popularna w naszym regionie, ma zysk energetyczny 37,4 dBi przy częstotliwości 11,7 GHz i wytrzymuje wiatr do 123 km/h, ale nawet ona po 10-12 latach na dachu traci połysk i gładkość powierzchni odbijającej.
Nie bez znaczenia jest też uchwyt. Aluminium po latach koroduje w styku ze stalą, śruby rdzewieją, a samo mocowanie może się poluzować po silniejszej wichurze. Wtedy antena przestaje być sztywno zamocowana i każdy podmuch wiatru minimalnie ją przemieszcza. Różnica o ułamek stopnia w kierunku to już strata jakości. Warto raz do roku obejść budynek i sprawdzić, czy wszystkie śruby są dokręcone, a sama konstrukcja nie się nie ugina pod naciskiem dłoni.
Jak sprawdzić, czy antena jest jeszcze w formie
Pierwszą rzeczą, którą warto zrobić, to wejść w menu dekodera i sprawdzić parametry sygnału. W większości urządzeń znajdziecie tam dwa paski: siła i jakość. Siła to po prostu poziom napięcia, które dociera do tunera. Jakość to natomiast współczynnik MER. Dla programów nadawanych w standardzie DVB-S2, który używa modulacji 8PSK, bezpieczna wartość to minimum 12,5 dB. Przy bezchmurnym niebie na terenie wokół stolicy powinniście mieć między 12,8 a 13,3 dB. Jeśli wskazanie oscyluje wokół 11 dB, a przy lekkim deszczu spada poniżej 10 dB, instalacja wymaga interwencji.
Drugim krokiem jest fizyczna kontrola. Warto obejść budynek i spojrzeć na antenę z zewnątrz. Czy czasza jest płaska, bez wgnieceń? Czy na powierzchni nie ma białych plam rdzy? Czy konwerter siedzi prosto, a jego plastikowa osłona nie jest popękana? Czy kabel antenowy nie zwisa luźno, nie jest przecięty ani nie widać na nim śladów gryzoni?
Jeśli macie wątpliwości, najlepiej wezwać montera z miernikiem satelitarnym. Profesjonalne urządzenie, takie jak Deviser S30 czy Horizon HDSM, pokazuje nie tylko siłę i jakość, ale też dokładne parametry każdego transpondera. Fachowiec w ciągu kilkunastu minut oceni, czy problem leży w konwerterze, kablu, czy samym ustawieniu czaszy. Warto też poprosić go o sprawdzenie wszystkich złączy i wymianę wtyków F, jeśli są zardzewiałe.
Jakie rozmiary anteny wybrać przy wymianie
Jeśli już zdecydujecie się na nową antenę, warto rozważyć nieco większy talerz niż dotychczasowy. Antena 80 cm wystarcza do odbioru kanałów HD w normalnych warunkach pogodowych. Jeśli jednak chcecie odbierać programy w rozdzielczości 4K, które wymagają większej przepustowości danych, lepiej postawić na model 90 cm lub większy. Większa średnica to więcej zebranego sygnału, a to przekłada się na wyższy współczynnik MER i lepszą odporność na opady.
W naszym regionie, czyli w okolicach Warszawy i na przedmieściach, najczęściej ustawiamy anteny na satelity Hotbird (13°E) oraz Astra (19,2°E). Dla Hotbirda kąt elewacji wynosi około 30-31 stopni nad poziomem horyzontu, a azymut to około 177-183 stopnie od południa. Przy antenach offsetowych, które są najpowszechniejsze, czasza wygląda na ustawioną niemal pionowo, ponieważ kąt offsetu wynosi około 20-25 stopni. Różnica między ustawieniem na Hotbirda a Astrą to zaledwie 6 stopni w poziomie i około 0,5-1 stopnia w pionie, ale przy małej antenie 60 cm taka zmiana to zaledwie 3-4 cm przesunięcia czaszy.