Teraz najtrudniejszy etap — ustawienie. Włączcie telewizor z dekoderem albo miernik sygnału satelitarnego, otwórzcie menu wyszukiwania i wybierzcie transponder wzorcowy (np. 11508 MHz). Przesuwajcie czaszę o milimetr w lewo i prawo, aż pojawi się sygnał. Kiedy odnajdziecie maksimum, dokręćcie śruby azymutu, potem elewacji. Na koniec delikatnie obróćcie konwerter w uchwycie o kilka stopni — to tak zwany skew, czyli kąt polaryzacji, który w Warszawie dla Hot Birda wynosi około 5–7°. Dopiero po tym kroku dokręćcie wszystkie śruby do oporu.
Ustawienie anteny naziemnej
Na szczycie masztu, powyżej czaszy, zamocujcie antenę Yagi. Skierujcie ją w stronę Raszyna — dla większości dzielnic Warszawy to kierunek południowo-zachodni lub zachodni. Podłączcie kabel do puszki anteny, w której zainstalowany jest przedwzmacniacz. Przedwzmacniacz zasilicie później z dekodera lub telewizora przez separator napięcia (dołączany do zestawu). Włączcie skanowanie kanałów w telewizorze i obserwujcie, jakie programy zostają wykryte. Przesuwajcie antenę co kilka stopni od lewej do prawej, aż wskazania na mierniku (lub pasku jakości w menu) będą najwyższe. Pamiętajcie, że jeśli korzystacie z anteny wyposażonej w filtr 5G (modele oznaczone 5G Protected), odbierzecie wyłącznie MUX-y nadawane w UHF. Aby odebrać MUX-8 w paśmie VHF, potrzebna jest dodatkowa antena VHF albo model szerokopasmowy z zyskiem w VHF (np. Telmor TurboT V3) oraz specjalna zwrotnica sumująca.
Łączenie sygnałów jednym kablem
Tu zaczyna się prawdziwa integracja obu światów. Zwrotnica TV/SAT (diplekser) pozwala zsumować sygnał z obu anten w jednym przewodzie koncentrycznym. Pierwszy diplekser montujecie przy antenach, na maszcie albo bezpośrednio pod dachem — wejście SAT z konwertera, wejście TER z anteny naziemnej, wyjście do kabla prowadzącego w dół. Drugi diplekser (odwrócony) instalujecie przy telewizorze albo w puszce abonenckiej — rozdziela zsumowany sygnał z powrotem na dwie gałęzie. Do gniazda SAT podłączacie dekoder satelitarny, do gniazda TV — telewizor z wbudowanym tunerem DVB-T2 lub osobny dekoder naziemny. Gdyby telewizor miał tylko jedno wejście antenowe, wystarczy rozdzielacz dwuwrotniowy (rozgałęźnik 1/2) albo dekoder combo z dwoma głowicami.
Kiedy warto zadzwonić po fachowca
Samodzielny montaż na jednorodzinnym domu z dachem skośnym, do którego mamy łatwy dostęp przez okno połaciowe albo drabinę, nie wymaga zezwolenia. Inaczej wygląda sytuacja w bloku z wielkiej płyty albo w kamienicy wspólnoty mieszkaniowej. Zamontowanie anteny na elewacji lub dachu wymaga zgody zarządcy — regulaminy wspólnot coraz częściej wyznaczają osobne strefy montażowe, określają dopuszczalne średnice czasz i wymagają, by instalacja nie szpeciła bryły budynku. Zdarza się też, że konstrukcja dachu nie pozwala na montaż wysokiego masztu, a wtedy pozostaje balkon, o ile nie zabrania tego regulamin. W takim wypadku poproście o pomoc instalatora z uprawnieniami — wykona pomiary sygnału miernikiem DVB-S2/T2, dobierze właściwy konwerter, sprawdzi ekranowanie kabla i w razie potrzeby zaciągnie drugi kabel do drugiego telewizora.
Jeśli mieszkacie w domu jednorodzinnym i macie podstawowe narzędzia (wiertarkę udarową, poziomicę, komplet kluczy), całość prac zajmie Wam spokojne pół dnia. Najpierw mocujecie maszt i uchwyt, potem zawieszacie czaszę, ustawiacie LNB i konwerter, podłączacie kabel i wykonujecie strojenie. Na koniec mocujecie antenę naziemną, instalujecie przedwzmacniacz, a na końcu obie gałęzie łączycie diplekserem.
Najczęstsze błędy, które kosztują cały dzień pracy
Najbardziej zdradliwy jest zbyt luźny docisk śrub na czaszy. Po pierwszym większym podmuchu wiatru antena o milimetr przesunie się w azymucie i sygnał satelitarny zniknie, choć będziecie pewni, że wszystko jest dobrze dokręcone. Druga pułapka to skręcenie złącza F z niedokładnie odizolowanym kablem — gdy drucik oplotu dotknie rdzenia, w najlepszym razie pojawi się krótki zanik sygnału. Trzecia sprawa to brak pionu masztu.